zdjęcia i relacje z 2011

Bieg na 10 km w Lasku Osobowickim

zdjęcia i relacje z 2011

Postprzez Róża » 05 lip 2011, 17:14

- https://picasaweb.google.com/1064001501 ... 0Atremisu# - zdjęcia Eweliny

- Relacja Macieja Głowackiego na maratonypolskie.pl (pozwoliłam sobie wkleić dla potomności):
Autor: Głowacz, 2011-06-24, napisał:
"Piąta Dziesiątka Artemisu pod znakiem rekordów
Rekordową frekwencję miała 5. Dziesiątka Artemisu – bieg od 4 lat organizowany we wrocławskim Lasku Osobowickim przez Klub Sportowy ARTEMIS. Klub zajmujący się głównie orientiringiem, czyli bieganiem na orientację, ale dzięki honorowemu prezesowi Michałowi Włodarczykowi aktywny od lat i w tradycyjnym bieganiu.
Zapisy poprzez stronę www. 10.artemis.wroclaw.pl dobiły w poniedziałek 20 czerwca do 174 osób, a przed samy biegiem sięgnęły liczby 232.
W pierwszym biegu 6 czerwca 2007 r. bieg na dystansie głównym 10 km ukończylo45 osób, a Edek Baczewski (ur. 1964) z Porcelany Krzysztof Wałbrzych wynikiem 35.20 do wczoraj był rekordzistą trasy. W biegu dla mniej wytrenowanych lub po prostu bardziej leniwych na jedną leśną pętlę (3,4km) wystartowało 21 osób. Rok później 21 maja 2008 r. w stawce 82 biegaczek i biegaczy najszybszy był Tomek Zalewski (1986) z czasem 37.45, a osiem osób ukończyło bieg jednopętlowy na 3, 4 km. Dla tych, co na Osobowice przed Bożym Ciałem (to tradycyjny termin biegu w przeddzień tego święta) nie dotarli – dziesięć dni później Artemis zorganizował 2. Dziesiątkę Artemisu-Bis, w której „dychę” przebiegło siedmioro biegaczy, a 3,4 km 11. W trzeciej dziesiątce 10 czerwca 2009 r. do mety dotarło 137 osób, a do mety pierwszy dotarł Piotr Kargol (1982) z MKS Olavii w czasie 36.53, któremu przed rokiem do zwycięstwa zabrakło dwóch sekund. I wreszcie rok temu 2 czerwca 2010 r. na mecie biegu głównego 59 osób, a krótszego 11. Wygrał Grzegorz Grablewski (WKB PIAST Wrocław, 1975) – 38.54. Prześledźmy, jak szło do tej pory kobietom. W 2007 wygrała Krysia Gadzińska (WKB PIAST, 1964) – 56.11, w 2008 Aneta Czajka ze Zdun (1978) – 51.35, w 2009 Justyna Wolanik (ULKS Podlasie Wołów, 1988) – 42.36 i przed rokiem znów Justyna – 44.12.
Zanim przejdziemy do relacji ze zmagań tegorocznych słów kilka musi paść o niezwykłej scenerii tego biegu i jego wyjątkowym charakterze. Bieganie odbywa się po Lasku Osobowickim niezwykłej enklawie prawdziwego lasu w sposób dyskretny przeobrażonego przez niemieckich włodarzy miasta w miejsce do spacerowania, biesiadowania i oddawania się rozmaitym formom sportu i rekreacji. Mimo powojennych zaniedbań znakomicie się tu biega. Nieopodal istniały przez prawie 100 lat pola irygacyjne stolicy Dolnego Śląska. To tutaj na pola zrzucane poprzez kanały i przepompownie nad i pod Odrą zrzucane były ścieki miasta Wrocławia. Taka naturalna, ekologiczna beznakładowa oczyszczalnia ścieków. To już historia, bo dzięki postępującej rozbudowie nowoczesnej oczyszczalni ścieków w Janówku z tego systemu nowatorskiego skali świata na przełomie XIX i XX wieku, a mocno anachronicznego już od połowy ubiegłego stulecia – można było wreszcie w ostatnich kilu latach zrezygnować. Władze Wrocławia straszą tylko osobowiczan chęcią budowy na tych polach mieszkaniowego osiedla. Ryzyko budowania na zrzucanych ściekach i naturalnym zalewowym terenie wydaje się większe niż na osławionym już Kozanowie po drugiej stronie rzeki, gdzie do dzisiaj wieżowce powstałe na zalewowym polderze do nie są chronione nawet wałem.
Piękno i kłopot Lasku Osobowickiego polega na tym, że obecnie osaczany jest od dwóch stron przez powstające dwie obwodnice – śródmiejską i autostradową. Roboty przed Euro’2012 bardzo przyśpieszyły, ale dojechać tutaj szybko zwłaszcza na koniec tygodnia czy przed świętami jest bardzo trudno. Być może dlatego na starcie 5. Dziesiątki Artemisu stanęło niespełna 170 osób. To rekord, ale nie tak duży, jak się można było spodziewać. Poziom był za to rekordowy. Od początku prowadzenie objął 34-letni Tomasz Sobczyk (LUKS Żórawina) wychowanek Zbyszka Dziubińskiego trenera i nauczyciela we wrocławskim Technikum Kolejowym, odkrywcy i pierwszego szkoleniowca takich asów polskiej lekkiej atletyki jak Marcin Marciniszyn i Mateusz Demczyszak. Tomek już po pierwszym okrążeniu 3.303 m przebiegniętym w 10.45 miał ponadpółminutową przewagę nad 6-osobową grupą pościgową. Dwa okrążenia pokonał w 22.20 i już rekord był przesądzony. I tak się stało Sobczyk wynikiem 33.59 pobił rekord o 1.21 wyprzedzając drugiego na mecie kolegę klubowego, wielokrotnego mistrza Polski weteranów i medalistę ME weteranów 49-letniego Jurka Siemaszkę o ponad 2 minuty. Trzeci finiszował kolejny biegacz LUKS-a Arkadiusz Opaliński (1982). Poniżej 40 minut bieg ukończyło dziewięć osób, a jako ostatni znów gość z LUKS-a czyli Andrzej Bienias (1971). Na dziesiątej pozycji z pobitym o ponad 2 minuty rekordem (40.24) przebiegła koleżanka klubowa tej czwórki Danusia Piskorowska (1980) wsławiona w tym roku brązowym medalem Mistrzostw Polski w maratonie w Dębnie.
Z wynikami wynikły niestety pewne kłopoty, bo nie wszyscy starsi działacze Artemisu poradzili sobie na mecie z precyzyjnym zapisywaniem lokat i czasów tak dużej gromady biegaczek i biegaczy. Już po biegu symbolicznie posypał za to głowę popiołem i serdecznie przeprosił nadprezes Michał Włodarczyk. Stąd prośba o zgłaszanie swoich wątpliwości i uwag do wyników kol. Marcinowi Drewniakowi (marcin.drewniak@gmail.com).
Z osiągnięć WKB PIAST napisać trzeba o siódmej pozycji Grzesia Grablewskiego oraz wygraniu kategorii wiekowych przez Ewę Łabuz w K-50 i Leona Dubija w M-70 przed Józefem Palczakiem i Kazimierzem Durą, a w M-50 drugi był Robert Jędrusiński przed Tadeuszem Marcinkiewiczem.
Co niezwykłego w formule biegu? Otóż wykracza ona poza zwykłe tuptanie po lesie. Każdy z uczestników biegu i jego towarzyszy mógł wziąć udział w zawodach strzeleckich, szkoleniu w bieganiu na orientację, losowaniu nagród oraz integracyjnej imprezie przy ognisku, nieco wczoraj zakłóconej przez deszcz. Losowane były tak ciekawe i oryginalne nagrody, jak montaż haka holowniczego w samochodzie czy puchary za zwycięstwo w 5. Dziesiątce Artemisu. Za zwycięstwo – wyjaśniał Włodarczyk, bo każdy kto ukończy bieg jest już jego zwycięzcą. Skąd nagrody? To wkład, co majętniejszych członków klubu i jego sympatyków."
Uśmiechniętego dnia!
Avatar użytkownika
Róża
Administrator
 
Posty: 51
Dołączył(a): 09 lut 2010, 13:49

Powrót do 10-ka Artemisu - bieg na 10 km

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron